background img
banner

    Odkurzacz – trochę historii na wesoło

    12 lat temu przez

    Odkurzacz…nic bardziej zwyczajnego. Co prawda firmy produkujące te urządzenia prześcigają się w ich udoskonalaniu, mamy już odkurzacze, które potrafią prać dywany i tapicerkę, takie którymi można zbierać wodę czy myć szyby. Jednak mimo wszystko, dla mnie to wciąż zwykłe urządzenie codziennego użytku. Sama myśl o konieczności jego użycia wywołuje gęsią skórkę (nie tylko u mnie). Jest jednak coś w odkurzaczu na co warto zwrócić uwagę – jego historia. Na ten temat natrafiłem przypadkiem i tak jak każdy rozsądny człowiek w pierwszej chwili pomyślałem, że będzie monotonny jak samo odkurzanie. Okazał się jednak zgoła inny…Historię odkurzacza, a raczej „zamiatającej maszyny” – bo tak ją początkowo nazywano, zapoczątkował 8 czerwca 1869 roku w Chicago człowiek nazwiskiem Ives W. McGaffey. Swojemu wynalazkowi nadał nazwę „Aspirator”. Moim skromnym zdaniem nazwa jak najbardziej słuszna, kojarząca się z mocą. Odpowiednia dla supernowoczesnego urządzenia. Zaiste było to potężne urządzenie zasilane silnikiem parowym, ogromne i niezwykle głośne. Posiadało jeszcze jedną dość istotną wadę, mianowicie trudność w przenoszeniu „Aspiratora” była porównywalna z przesuwaniem kamiennych bloków podczas budowy piramid. Przesadzam oczywiście, ale tylko odrobinę. Z powodu swoich gabarytów i „zamieszania” które powodował, był używany jedynie w zastosowaniach przemysłowych.
    Kolejnym duży krok w rozwoju technologicznym odkurzaczy dokonał się w 1901 roku w Anglii. Hubert Cecil Booth, właściciel firmy zajmującej się sprzątaniem jako pierwszy zbudował odkurzacz zasilany energią elektryczną. Choć był to ogromny postęp, to jednak w dalszym ciągu urządzenie to było dla każdej gospodyni domowej ciężarem nie do udźwignięcia, w znaczeniu dosłownym jak najbardziej dosłownym. Mimo faktu, iż w dalszym ciągu odkurzaczowi bliżej było do lokomotywy niż do poręcznego urządzenia domowego, jego unowocześnianie nabierało tempa i szło w jak najbardziej dobrym kierunku…no prawie. Zaledwie kilka lat później, w 1907 roku James Murray Spangler korzystając ze zdolności logicznego myślenia wydedukował, że to szczotka do czyszczenia dywanów jest źródłem jego kaszlu. Jako, że był niezwykle przedsiębiorczym i pomysłowym człowiekiem zmontował w zmyślny sposób stary wentylator z pudełkiem po mydle i rączką od szczotki. Jako zbiornik na kurz posłużyła poszewka z poduszki. W ten oto sposób, dzięki kreatywności jednego człowieka i to w dodatku nawet nie naukowca, powstał pierwszy przenośny odkurzacz. Zaledwie rok później po wprowadzeniu drobnych udoskonaleń Spangler uzyskał patent na swoje urządzenie.
    Jednym z pierwszych osób, które kupiły patent był szwagier wyżej wspomnianego wynalazcy William H. Hoover. Sprzedaż tego przenośnego odkurzacza, co tu dużo mówić…była marna. Nabywca patentu nie poddał się jednak łatwo. Dał potencjalnym klientom możliwość 10-dniowego, darmowego wypróbowania tego nowatorskiego urządzenia. Wkrótce odkurzacz znalazł się w niemal każdym domu.
    Istnieje jeszcze jedna postać, która w dość istotny sposób wpisała się w historię odkurzacza. Tą osobą jest John Thurman. Jak nie trudno się domyślić on też wynalazł jeden z pierwszych odkurzaczy, a na pewno pierwszy w swojej klasie. Był to bowiem odkurzacz spalinowy. Opatentował go w 1899 roku. Założył firmę sprzątającą, oczywiście przy użyciu odkurzacza zasilanego paliwem płynnym. Cena jednej wizyty tego „cacka” w domu wahała się w okolicach 4$. Choć nie wątpię, że musiało to być niezwykle ciekawe przeżycie dla domowników, to jednak historia tego typu odkurzaczy nie była długa.
    Godnym zauważenia, jest fakt iż w/w William H. Hoover założył firmę produkującą odkurzacze, która po dziś dzień wykonuje jedne z najlepszych urządzeń tego typu. Nie ma o czym mówić – tradycja!

    Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

    Kategoria artykułu:
    Dom i ogród

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.